|
|
Opowiadanie Mag
2011-03-26
|
| Rozdział I: Na Statek
Wszystko zaczęło się od tego że przypłynąłem statkiem na tą przeklęta wyspę,
oraz od poznania kobiety którą pokochałem ponad życie.
Na molo w małym nadmorskim miasteczku pewien młody człowiek rozglądał się gorączkowo dookoła aż w pewnym momencie zauważył starszego człowieka. Może on wie gdzie jest ten statek. Po chwili podbiegł do tej osoby
- Przepraszam pana może wie pan skąd odpływa statek o imieniu "Przeznaczenie" - starszy mężczyzna się uśmiechnął pod nosem
- Masz szczęście chłopcze ja też płynę tym statkiem wiec możesz pójść ze mną - obrócił się i powoli poruszył się w kierunku małego stateczku. Chłopak po chwili ruszył za starszym mężczyzną. Hmm ale mam szczęście że znalazłem tego pana inaczej pewnie kręciłbym się tu przez jeszcze kilka godzin, niby małe miasteczko a statków tyle ze se można stracić cały dzień na poszukiwaniu
- Uff bardzo dziękuję mam na imię Artur, a pan to ...?? - starszy pan w tym momencie popatrzył się głęboko w oczy Arturowi i powiedział cichym głosem.
- Sandel. Sandel Dragonii, będę twoim nauczycielem, ale czego to dowiem się na miejscu - Sandel uśmiechnął się pod nosem - A o Tobie to słyszałem w naszym świecie byłeś niczym wybuch bomby atomowej w centrum miasta zwykły człowiek który pokonał siedem demonów - spojrzał na chłopca i podniósł brew nad prawym okiem
- Panie Sandelu to nie zupełnie tak było ze pokonałem siedem demonów, ja pokonałem tylko jednego, hmm ale od początku najpierw skłóciłem je miedzy sobą i skoczyli na siebie i pozabijali się nawzajem i tylko jeden przeżył, za jego pokonałem tez przez przypadek bynajmniej tak mi się wydaje bo do końca nie wiem jak to zrobiłem ponieważ pod koniec zemdlałem a gdy się ocknąłem już było pełno ludzi i patrzyli na mnie ze zdziwieniem - Artur mówiąc to spoglądnął na Sandela
- Rozumiem - Ciekawe czy sobie zdaje sprawę że użycie w niekontrolowany sposób magii daje taki efekt że się mdleje. Z drugiej strony ciekawe jakiego zaklęcia użył by roznieść tego demona na tak małe kawałeczki. Sandel uśmiechnął się i poklepał po ramieniu Artura. Idąc tak zauważyli młodą dziewczynę która kierowała się również w kierunku tego samego statku ciągnąc za sobą małą walizkę z bagażami
- o więcej osób będzie płynąć na wyspę - Sandel zmarszczył czoło - to pewnie jest jego córka – Artur zaczął się przyglądać uważnie dziewczynie była podobnego wzrostu co on miała długie proste włosy sięgające aż do połowy pleców, szła ona bardzo blisko krawędzi mola
- córką kogo? - zauważył że zaczęła się chwiać wychylając niebezpiecznie ku wodzie - Chwila ona zaraz wpadnie do wody - w tym momencie Artur zerwał się z miejsca rzucając na ziemie plecak i zaczął biec w kierunku dziewczyny po drodze zauważył i chwycił jakąś cienką line która leżała przy jednym z słupków cumowniczych. Wszystko się działo dla Artura jak na zwolnionym filmie, gdy był zaledwie dwa metry od niej tuż koło słupka o metrowej wysokości jedna ręka zahaczył o niego line a dokładniej przebiegając zarzucił tak liną że się owinęła wokół tego słupka, zaś drugi owinął wokół swej ręki dziewczyna na ten czas zaczęła spadać wówczas skoczył i chwycił prawą ręką jej dłoń, zaś ona chwyciła się mocno jego reki. Spojrzeli po sobie
- Ciekawe ile tu będziemy wisieć - powiedział Artur z uśmiechem na twarzy choć wcale mu nie było do śmiechu, dziewczyna była lżejsza niż myślał ale nie miał szans by ja wyciągnąć na brzeg samemu
cdn...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Witam:)
2011-03-23
|
Witam wszystkich od czasu do czasu będe wrzucał tutaj własną twórczość hmm mam nadzieję na konstruktywną krytykę (za którą już serdecznie dziękuję).
Wszelkie uwagi błedy itp. prosze zamieszczac w komentarzach :)
Życze miłego czytania:)
Michał S.
|
|
Komentarzy:
0
|